środa, 30 kwietnia 2014

Azotany - co w tych nowalijkach siedzi i czy strach się bać?

Z nowalijkami jest tak, że czekamy na nie całą zimę, więc jak już się pojawiają na półkach sklepowych/targowych to z radością w sercu się na nie rzucamy…
Jednak im większa świadomość Polskiego konsumenta tym wolniej do nich podchodzimy… 

NIE dla nowalijek, dlaczego?

Często na początku sezonu wegetacyjnego jest jeszcze zbyt niskie nasłonecznienie i temperatura. To sprawia, że warzywa są z tzw. upraw inspektowanych, czyli wyrastają w specjalnych tunelach foliowych. Co skutkuje występowaniem w nich dużej ilości azotanów, a te z kolei w nadmiarze są szkodliwe dla naszego zdrowia.

Oczywiście warzywa pochodzące z normalnych upraw także zawierają azotany, gdyż rośliny wykorzystują je do syntezy własnego białka. Jednak przez intensywne nawożenie, które zwiększa ilość azotanów, roślina nie jest w stanie ich przetworzyć, a nadmiar kumuluje w sobie.


Jak działają AZOTANY na Nasz organizm?

Poprzez zatrucie azotanami następuje utlenienie hemoglobiny, do niezdolnej do przenoszenia tlenu methemoglobiny. Najbardziej podatne na powstanie methemoglobiny są małe dzieci, którym najlepiej nowalijek nie podawać w ogóle.

Azotyny zabijają także witaminę A i z grupy B, przez co obniżają wartość spożywczą warzyw. Mogą także powodować nieodwracalne zmiany w mózgu, zaburzać funkcjonowanie tarczycy oraz upośledzić wchłanianie białek i tłuszczów.

Poniżej zamieszczam tabelkę warzyw pod względem kumulowania azotanów, stworzoną na podstawie Książki Julii Bator „Zamień chemię na jedzenie”.




Kiedy więc sięgać po nowalijki?  

Rzodkiewka już niebawem będzie się nadawała, przynajmniej obserwując na własnym ogródku, tydzień lub dwa i można jeść :)  Najlepiej zaopatrzyć się w kalendarz zbioru warzyw zawsze pomoże nam się "orientacyjnie zorientować" ;) KLIK ->KALENDARZ ZBIORU WARZYW I OWOCÓW SEZONOWYCH

Mam nadzieję, że trochę pomogłam! A jakie jest wasze stanowisko w tej sprawie?


4 komentarze:

  1. Korzystam z kalendarza zbiorów i staram się kupować ze sprawdzonych źródeł, chociaż wiem, że całej chemii nie uniknę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń